0
blog Za lasem

Przeprowadzka, której nie zakładałam…

Pamiętam ten upalny lipcowy dzień, było lato 2008 a może 2009… Wsiadłam do pociągu na stacji Warszawa Centralna. Znowu poczułam, jak szczęście zalewa każdą komórkę mojego ciała – dokładnie tak samo, jak wtedy gdy byłam dzieckiem i mama pakowała moją wakacyjną torbę…

Pamiętam, kiedy jako mała dziewczynka, wraz z mamą i siostrą pakowałyśmy się do Fiata 126P i ruszałyśmy na wieś, na nasze wiejskie wakacje, a w radiu zaczynała wybrzmiewać Polka Dziadek rozpoczynająca audycję „Lato z Radiem”. Był to czas beztroski – pachnący kłosami, kwiatami akacji, miodem i mlekiem prosto od krowy. Były kąpiele w balii, częste wieczory przy świecach – letnie burze bywały wtedy intensywne i często zrywały linie elektryczne – było plecenie wianków z koniczyny i szukanie jaj w naszym sezonowym kurniku. Nie potrafię tego opisać, ale zawsze czułam niezwykłą więź z tym miejscem, z moją wsią. Tak jakby miłość do niej została zapisana w genach. Mimo młodego wieku, każdy powrót z wakacji do domu, do miasta, powodował ucisk w gardle i łapanie łez „w rękaw” tak, by nikt się nie zorientował…

Weronika – dziewczyna, której słowa przychodzą łatwo i pięknie – przeprowadziła ze mną wywiad w ramach cyklu „Oblicza kobiecości” na blogu Polemika. Zachęcam Cię do tej lektury, jeśli jesteś ciekawa / ciekawy, jak to się stało, że zapuściłam korzenie na wsi. To była przeprowadzka, której nie zakładałam, a przynajmniej nie zakładałam w tamtym czasie… Przeprowadzka, która dała mi poczucie szczęścia o wcześniej nie znanym mi smaku życia i zaostrzyła na nie apetyt. Enjoy!

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply